<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<title type="html"><![CDATA[Forum "Kieres Family"]]></title>
	<link rel="self" href="http://www.kieres.pl/forum/extern.php?action=feed&amp;type=atom" />
	<updated>2010-08-07T20:55:06Z</updated>
	<generator version="1.4.2">PunBB</generator>
	<id>http://www.kieres.pl/forum/index.php</id>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Brijesta]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=21&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Poniżej opis magicznego wypoczynku w Chorwacji (Brijesta) wg Ewy M.<br />Rzeczywiście cudownie. Zdjęcia można też pooglądać tutaj&nbsp; <a href="http://www.kieres.pl/minigalnano/?dir=Nie%20tylko%20rodzina/Brijesta">Chorwacja w/g Ewy M.</a></p><p><strong>Dlaczego Brijesta</strong><br />W Chorwacji byłam już kilkanaście razy. Zwiedziłam całą Dalmację z większością jej wysp (Hvar, Korcula, Rab, Mljet, Murter, popłynęłam na wycieczkę na Kornati),wiele miast i miasteczek. Bardzo ciepło wspominam pierwszy pobyt w Jelsie, tuż po zakończeniu wojny, kiedy miasteczko wolne było od dzikich hord rozbrykanych turystów rzucających garnkami i butelkami. Za drugim razem skutecznie mnie stamtąd wygnały właśnie takie lub podobne incydenty. Trzy razy odpoczywałam na Korculi, ale pobyt na wyspie powoduje zawsze pewne ograniczenia w zwiedzaniu (kolejki na prom, aby móc się wydostać na ląd), a po trzykrotnym pobycie Korcula została „przeczesana” wzdłuż i wszerz. Murter rozczarował bałaganem w przeciwieństwie do zadbanego, pięknego Rabu.<br />Mljet zachwycił dzikością przyrody, ale to samo znalazłam na Peljesacu.<br />Piszę o tym, aby Czytelnicy nie mieli wrażenia, że wybrałam się do Chorwacji po raz pierwszy i nie mam porównania z innymi miejscowościami w tym kraju.</p><p><strong>Jak dojechać z PL</strong><br />Z Warszawy do Cieszyna, dalej przez Brno, Mikulov (CZ) , Wiedeń i Graz (A), Maribor, Ptuj (SLO), Zagrzeb, Karlovac (HR) , a dalej albo nową autostradą do końca (bo nie zbudowano jej jeszcze do Dubrownika, ale z każdym rokiem przybywa nowy jej odcinek) lub stara drogą przez interior kraju ( można się w którymś momencie zdecydować i zjechać na jadranską cestę , czyli drogę wzdłuż chorwackiego wybrzeża).<br />Można też pojechać przez Bratysławę i Budapeszt do Zagrzebia itd<br />Dla miłośników morskich podróży istnieje kolejny wariant: należy dojechać do Rijeki i tam (ale tylko w poniedziałki i piątki po 17.00) zaokrętować się na prom. Bilety lepiej kupić wcześniej w Polsce u przedstawiciela Jadrolinji, bo to jednak długi dystans i lepiej nie ryzykować , ponieważ na miejscu może się okazać, że zostały już wyprzedane. Prom wypływa z Rijeki o 20.00, około 6.00 jest w Splicie, potem dopływa na Hvar, następnie , o 11.30 jest na Korculi (port w mieście) i tu powinniśmy wysiąść, a właściwie wyjechać i udać się do drugiej odprawy&nbsp; promowej, aby wjechać na prom do Orebica (kursują często, a podróż trwa chyba pól godziny). Stamtąd to już żabi skok do Brijesty.<br />Można tez dopłynąć do Dubrownika ( około 16.00), podjechać do centrum, porzucić samochód na jakimś parkingu i pójść na Stradum, a później znaleźć jakąś miłą knajpkę i zamówić cos z dalmatyńskich potraw. Podróż z Dubrownika do Brijesty wieczorową porą nie trwa długo. (Przećwiczyłam wszystkie warianty).</p><br /><p><strong>Gdzie</strong><br />Brijesta to mała osada położona na półwyspie Peljesac na południu dalmatyńskiego wybrzeża Chorwacji (link do mapy: <a href="http://www.orebic-peljesac.net/pdf/karta_orebic.pdf">http://www.orebic-peljesac.net/pdf/karta_orebic.pdf</a>, oddalona od Stonu o około 26 km, od Dubrownika – 75 km . Na stałe mieszka tam tylko osiem rodzin, zajmujących się hodowlą ostryg i muszli, a także rybołówstwem, uprawą gajów oliwnych, figowych i winnej latorośli.<br />W sezonie przyjeżdżają turyści - na szczęście - nie w nadmiarze, a&nbsp; są to głównie miłośnicy pływania, nurkowania, samotnych spacerów, a przed wszystkim - świętego spokoju.</p><p>Do Brijesty można dojechać krętą, górzystą szosą, skręcając od strony Stonu z głównej drogi Peljesaca w prawo. Zboczywszy, trzeba jechać uważnie i patrzeć pod koła , żeby nie przejechać na przykład żółwia.<br />Warto się zatrzymać na poboczu za jednym z kilku zakrętów pod katem prostym, aby chwilę pokontemplować widoki: kolonie cyprysów, kamienny kościółek z typową dla Włoch i Chorwacji kampanilą&nbsp; i rozpościerającą się w dole zatokę.<br />Osada leży na uboczu,( tu kończy się droga i chyba świat) nad małą, malowniczą zatoczką osłoniętą z jednej strony porośniętym&nbsp; sosnami&nbsp; i cyprysami sporym zboczem. Dzięki temu o każdej porze dnia można podziwiać zmieniające się kolory&nbsp; gór i wody w morzu – pełna paleta zieleni, turkusów, niebieskiego i granatu. Niebo też dodaje swoje bonusy: zachody słońca, które codziennie bez znużenia chce się fotografować, bo czegoś takiego, jeszcze się nie widziało. Poezja.<br />Za czasów Jugosławii w Brijeście stacjonowała jednostka marynarki wojennej.<br />Pozostałością jest tunel na dwa kutry torpedowe, wykuty w skale, niewidoczny z głównej drogi Peljesaca.<br />Osada ma także własny kościółek, w którym co niedzielę (chyba o 8.30,&nbsp; odpowiednio wcześniej dzwonią dzwony) odprawiana jest msza święta przez księdza, który przyjeżdża z Ponikve.<br />Koło kościoła znajduje się maleńki kemping. Jego mieszkańcy w ogóle nie rzucają się w oczy ani w uszy. Niemniej jednak&nbsp; stacjonuje tam jednorazowo kilka do kilkunastu kamperów, co stwierdziłam naocznie.&nbsp; Czy są ich właściciele są niewidzialni? ;-)</p><p><strong>Jak</strong><br />Trafiłam tam trzy lata temu, kiedy po trudnym zawodowo i wyczerpującym psychicznie roku marzyłam o miejscu w miarę cywilizowanym (nie wyobrażam sobie spędzania urlopu bez własnej łazienki, czystej pościeli i dobrze wyposażonej kuchni), ale oddalonego od męczącego zgiełku mas bezmyślnie przewalających się tam i z powrotem bez bliżej określonego celu, wrzasku dzieci i harmidru podpitej gawiedzi. </p><p>Warunkiem sine qua non jest dla mnie zawsze odległość od morza. Nie ma mowy o „pójściu na plażę”, muszę mieszkać zaraz przy plaży, chociaż - jeśli chodzi o Brijestę,- jest to może semantyczne nadużycie. Moją plażą jest duży taras, na którym toczy się większa część wakacyjnego życia (poranna kawa w całkowitej ciszy, wszelkie posiłki i biesiady ze znajomymi, opalanie, czytanie książek, czasopism, niekiedy wieczorem, po zapadnięciu zmroku, oglądanie filmów na podręcznym dvd, itp.&nbsp; – odpowiednie uzupełnić lub skreślić).</p><p>Ilekroć chcę popływać, zbiegam po schodach i&nbsp; po minucie rozkoszuję się kąpielą&nbsp; w ciepłej (średnia w sierpniu to 26 st. C) i czystej wodzie.&nbsp; Do morza wchodzi się po schodach ( dosyć śliskich, więc zalecane jakieś odpowiednie buty) albo po prostu skacze z nabrzeża. Woda jest w tej okolicy głęboka, więc raczej nie jest to miejsce odpowiednie dla małych, nie umiejących pływać dzieci. Z maluchami trzeba udać się trochę dalej na malutką, kamienistą (ale nie skalistą) plażę. <br />Po wyjściu z wody można&nbsp; opaść nad brzegiem na kocu, macie lub ręczniku albo udać się od razu pod prysznic, a potem z tarasowego krzesła obserwować piękne okoliczności przyrody lub zagłębić w przerwanej na czas kąpieli lekturze.</p><p><strong>Dla kogo</strong><br />Na pewno nie jest to miejsce dla wczasowiczów bez własnej inwencji,&nbsp; kochających dyskoteki, życie nocne wśród hałaśliwych tłumów, potrafiących zorganizować sobie wypoczynek jedynie z pomocą animatorów lub „kaowców”.<br />Przede wszystkim jednak&nbsp; nie jest to odpowiednie miejsce na lans, a po powrocie do kraju… No cóż, będzie jeszcze gorzej <img src="http://www.kieres.pl/forum/img/smilies/hmm.png" width="15" height="15" alt="hmm" />. Bo i czym tu imponować, proszę Państwa ?<br />Oczywiście – wyżywienie we własnym zakresie o dowolnie wybranych porach. Można zapomnieć o zimnych bufetach i wersji all inclusive, kreacjach odpowiednich do spektakularnego entrée do hotelowej restauracji na obiadokolację.</p><p>Nie jest to też odpowiedni cel podróży dla osób niezmotoryzowanych, choćby z tego powodu, że na miejscu nie ma nawet sklepu, a do najbliższego trzeba pojechać do oddalonej o około 7 km Janiny lub Ponikve (chyba z 12 km) albo do Stonu.&nbsp; Zakupy wystarczy robić raz na pięć dni albo przy okazji&nbsp; powrotu z różnych wycieczek. W Brijeście nie ma też żadnej restauracji, za to w najbliższej okolicy jest ich mnóstwo, a kilka naprawdę godnych polecenia (w Drace i w Stonie).<br />Jest to fantastyczne miejsce dla ludzi, którzy choć na chwilę pragną odpocząć od zgiełku cywilizacji i nie oczekują wątpliwych często luksusów, jakie zapewniają trzy- lub czterogwiazdkowe hotele w znanych kurortach. To wymarzone miejsce dla indywidualistów, ludzi doceniających nieskażoną przyrodę, a nie przyhotelowe baseny z ratownikiem, który gwizdkiem sygnalizuje zmianę pozycji opalania z brzucha na plecy i drinki z przysłowiową już parasolką.</p><p><strong>Lokum</strong><br />Dom Ivo jest dwupiętrowy. Znajdują się w nim trzy apartamenty:<br />na pierwszym piętrze - duży, 6-8-osobowy, z trzema sypialniami, dużą kuchnią i ogromnym tarasem.<br />Na drugim piętrze mieszczą się dwa apartamenty&nbsp; - jeden mniejszy, z dwuosobową sypialnią, kuchnio-salonikiem, w którym znajduje się dodatkowa sofa , z dużym tarasem – jednak o połowę mniejszym niż ten&nbsp; na I piętrze i drugi – 4-osobowy apartament z dwiema sypialniami, kuchnio-salonikiem i tarasem.<br />Każdy apartament ma oczywiście własną łazienkę, a z każdego tarasu można podziwiać morze – godzinami – i jest to lepsza rozrywka niż gapienie się w TV.</p><p>W wyposażeniu nie ma telewizorów, ale jakoś nikomu tego wynalazku nie brakuje.<br />Istnieje też problem dla netoholików;-)&nbsp; &nbsp;Posurfować&nbsp; w sieci można w Orebicu w kafejce internetowej. Surfing sensu stricto jest jak najbardziej możliwy w Brijeście, a profesjonaliści mogą skorzystać również z&nbsp; fantastycznej„wind-area” w miejscowości Viganj (też na Peljesacu), słynnej z międzynarodowych zawodów surfingowych. Tam warunki do uprawiania tego sportu są chyba najlepsze w całej Chorwacji.</p><p>Na parterze, oprócz kuchni i spiżarni należących do rodziny Bautoviców, znajduje&nbsp; się&nbsp; spore pomieszczenie z olbrzymim stołem i ławami, w którym Gospodarze (mieszkający w zupełnie innym domu na skraju osady) podejmują swoich gości dalmatyńskimi specjałami, winem i kilkoma rodzajami rakiji własnej produkcji. Nikogo nie ominie degustacja ostryg, (podobno afrodyzjak, dla mnie - słony katar) -&nbsp; najświeższych i ogromnych oraz&nbsp; świetnie przyrządzonych muli także pierwszej świeżości jak i smażonych, smakowitych&nbsp; rybek - sardeli.<br />Zresztą wina&nbsp; nigdy nie brakuje. Półtoralitrowa butelka czeka już na gości w lodówce, a zapas tego trunku jest przez Gospodarzy nieustająco i konsekwentnie uzupełniany.<br />Wino zwykle pije się tu z wodą. Ta z kranu doskonale się do tego nadaje! Szczególnie trochę zmrożona. </p><p><strong>Gospodarze</strong><br />Nie można wszystkiego kupić za pieniądze. Na przykład serdeczności, dyskretnej troski, ale bez zagłaskiwania i wylewności, zainteresowania, ale bez wścibskości i narzucania się ze swoja dobrocią<br />Właśnie tacy są Gospodarze – rodzina Bautoviców, uczciwi, pracowici, zacni Chorwaci, kochający Brijestę, dumni ze swego maleńkiego kraju, ale bardzo towarzyscy, ciekawi cudzoziemców i ich krajów, akceptujący. Po prostu – wspaniali!<br />Można posłuchać ciekawych opowieści o niedawnej wojnie, walkach w obronie Dubrownika, oczywiście, jeśli kogoś to interesuje. </p><p><strong>Zwiedzanie</strong><br />Brijesta jest doskonałym punktem wypadowym wycieczek kilkugodzinnych lub całodniowych. <br />Po wstępnym odzyskaniu sił i wylizaniu pierwszych, najgłębszych ran (następuje to zazwyczaj już po dwóch, trzech dniach), można udać się na rekonesans bliższych i dalszych okolic. Na początek zalecałabym te bliższe, czyli sam Peljesac. Warto zobaczyć Ston z jego słynnym, drugim co do wielkości po Chińskim, murem ( odsyłam do przewodników po Chorwacji – nie ma sensu wyważać otwartych drzwi), zwiedzić w Orebicu Cmentarz Kapitanów i Klasztor Franciszkanów, pojechać do Loviste i Viganja, przeżyć hardcorową przygodę przejeżdżając z Trstenika&nbsp; przez tunel Dingac (o wjazd do tunelu trzeba spytać tubylców, bo trudno go znaleźć) do miejscowości Dingac, skąd&nbsp; wywodzi się chyba najsłynniejsze chorwackie wino czerwone o tej samej nazwie. <br />Z Orebica można popłynąć promem na pobliską Korculę i zwiedzić „mały Dubrownik” – czyli miasto Korcula. Jeśli czas pozwoli, koniecznie przejechać na drugi koniec wyspy do Vela Luka, a po drodze, w miejscowości Cara zakupić produkowane tam wino Posip, prawie tak samo słynne jak Dingac. Warto, warto!<br />Z Prapratna – kilka kilometrów od Stonu – kursują promy na Mljet – najbardziej śródziemnomorską z wysp Chorwacji (Park Narodowy). <br />Nie opuszczając półwyspu dobrze byłoby zrobić wycieczkę&nbsp; do miejscowości Trpanj i Żuljana.<br />Poza tym na pewno nie wyczerpie nas podróż do Dubrownika, którego reklamować chyba nikomu nie trzeba. Z Brijesty dojedziemy&nbsp; tam w niecałą godzinę, więc można jeszcze przy okazji zwiedzić arboretum w Trsteno. Jadąc dalej na południe możemy zajrzeć do Cavtat, pięknej miejscowości, w której wypoczywał m.in.. książę Karol.</p><p>Jeden dzień zabierze nam wycieczka do Mostaru (BiH), ale wrażenia pozostaną na długo. <br />Miasto multi-kulti, wieloetniczne, przynajmniej trzech religii: muzułmanie, prawosławni, katolicy. Szokuje widok młodych muzułmanek o błękitnych oczach i alabastrowych wręcz cerach i słowiańskich rysach twarzy zakutanych w hidżaby i ciemne, ciężkie płaszcze. Zaskakują skwery – cmentarze, pełne grobów ofiar minionej wojny, zniszczone domy w centrum miasta, z wnętrza których przez okna wylewa się bujna roślinność. Nad miastem wznoszą się minarety i wieże kościołów, a clou programu jest słynny – na szczęście pieczołowicie odbudowany – kamienny most i skaczący z niego śmiałkowie. W bliskim sąsiedztwie znajduje się mnóstwo kolorowych sklepików i straganów, bardziej arabskich niż europejskich.<br />Po przekroczeniu granicy trzeba koniecznie przestrzegać przepisów drogowych, bo tamtejsza policja zwraca uwagę nawet na najmniejsze wykroczenie drogowe popełnione przez cudzoziemców. Nie wolno pod żadnym pozorem dać się podpuścić miejscowym kierowcom: jeśli ograniczenie prędkości wynosi 50 km, bezwzględnie tego przestrzegać nawet na prostym odcinku drogi. Będąc w BiH można pojechać na pielgrzymkę do Medjugorje. Pobyt w tym miejscu był dla mnie jednak rozczarowaniem roku. Pełna komercjalizacja kultu. Disneyland.</p><p>Po każdej wycieczce docenimy jednak ciszę Brijesty przerywaną czasem uspokajająco brzmiącymi utworami orkiestry cykad. Z przyjemnością usiądziemy na tarasie ze szklaneczką dalmatyńskiego wina i kolejny raz będziemy patrzeć na znowu inaczej zachodzące słońce.<br />Mój ideał letniego urlopu.</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Polkier]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=2</uri>
			</author>
			<updated>2010-08-07T20:55:06Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=21&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Kieresie ze wschodniej/zachodniej Polski]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=20&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witam.Moj wujek(a wlasciwie wujek mojego ojca ale on dla mnie byl jak wujek)Henryk Kieres zmarl niedawno w Szczecinie.Poniewaz mieszkamy w zupelnie innych miastach a wlasciwie krajach(mieszkam w UK) wiec nigdy nie mialem okazji dowiedziec sie czegos wiecej o jego rodzinie.Pomimo rzadkich kontaktow lubilismy sie bardzo wiec chcialbym dowiedziec sie czegos wiecej.Co wiem?-rodzina pochodzila gdzies z okolic Wilna i byla to rodzina szlachecka.Po wojnie przeniesli sie do Szczecina gdzie wujek przez wiele lat byl lekarzem.Wiem takze ze czesc rodziny mieszka w USA oraz w Australii-jakies tropy?</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[piotr34]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=66</uri>
			</author>
			<updated>2009-05-26T21:46:35Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=20&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Kieres Family in America]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=19&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Hello, my name is Dulci Kieres I live in Montana, USA.</p><p>I would like help learning about my father&#039;s family before they came to America.&nbsp; My great-grandfather Frank Kieres was born 1885 in Lithuania or Poland or Russia.&nbsp; He came to America between 1895-1897.&nbsp; He had a sister named Mary that came also.&nbsp; I&#039;m sorry I do not know much more than that.</p><p>Thank you,<br />Dulci</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Dulcianna]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=65</uri>
			</author>
			<updated>2009-05-06T20:01:55Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=19&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Poezja]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=18&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witam i zapraszam na blog mojej kochanej Żony,&nbsp; pisze&nbsp; według mnie wspaniałe wiersze , oceńcie sami :&nbsp; &nbsp;<a href="http://www.irameapoetycko.blog.onet.pl">www.irameapoetycko.blog.onet.pl</a></p><p>Pozdrawiam Jerzy Kieres</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Gregor]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=8</uri>
			</author>
			<updated>2009-02-26T16:16:54Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=18&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Otwieramy watek z busu nr 3]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=14&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witamy na watku zwiazanym z wycieczka Triady bus 3</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Diana&Witek]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=20</uri>
			</author>
			<updated>2008-09-14T22:44:19Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=14&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Pochodzenie Kieresów]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=12&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witajcie! Mam na imię Joanna i z domu nazywam się Kieres. Mieszkam teraz w Krakowie, choć krakowskich Kieresów nie znam.<br /> Wiem co nieco o pochodzeniu naszego nazwiska. Otóż korzenie mamy chyba wspólne - mówię o Kieresach, nie Kierasach, czy Kieresiach. Nazwisko wywodzi się z Węgier, brzmi Keresz (pisowni węgierskiej nie znam) i znaczy Krzyż, spolszczone- Kieres. Nasz prapradziadek Węgier, w czasie Wiosny Ludów został więżniem i przez Polskę razem z innymi był transportowany na Syberię - takie to były konsekwencje &quot;rebelii&quot;. W okolicach Olkusza udało mu się zbiec i ukryć w dziupli. Tam przeczekał i bardzo romantycznie został odnaleziony przez polską dziewczynę, z którą się potem ożenił. Rodzina osiedliła się w okolicach Olkusza, a konkretnie w Żuradzie. Taką samą miejscowość podaje Pamela we wpisie gości. Z owej Żurady porozjeżdżały się Kieresy po Polsce. Mój tato pochodzi z Radomia, ale dziadek urodził się jeszcze w Żuradzie. Wiem, że część Kieresów wciąż tam jeszcze mieszka. Rodzina braci dziadka (miał ich 5) z pewnością jest w południowo-zachodniej Polsce. A sądząc z postów nie tylko tam <img src="http://www.kieres.pl/forum/img/smilies/smile.png" width="15" height="15" alt="smile" /> <br /> Z ciekawostek to Leon Kieres jest z tej samej&nbsp; &quot;węgierskiej linii&quot;. </p><p>Pozdrawiam&nbsp; Joanna</p><p>Ps.Piotrze, zapisany tu jako Pikier, jestem Twoją starszą stryjeczną siostrą.</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[jkieres]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=16</uri>
			</author>
			<updated>2008-04-29T20:24:49Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=12&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Kieres Sebastian okolice krakowa]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=11&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Czesc Wam<br />Pozdrawiam wszystkich z nazwiskiem Kieres chetnie chciałbym sie dowiedzieć coś na temat swojego nazwiska ponieważ zawsze dobrze conieco wiedzieć po drugie rodzina jest najważniejsza.</p><p>Z poważaniem SEBA</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[alchemik1984]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=15</uri>
			</author>
			<updated>2007-10-11T08:01:16Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=11&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Jest nas więcej!! Pochodzenie nazwiska Kieres]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=10&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Cześć nazywam się Paulina Kieres (20)&nbsp; &nbsp;<img src="http://www.kieres.pl/forum/img/smilies/smile.png" width="15" height="15" alt="smile" /> mój tatuś pochodzi z Gdańska. Spora rodzinka kieresów jest na śląsku. Znacie może pochodzenie nazwiska Kieres?? Mój prapradziadek był Węgrem, ale to i tak nie wyjaśnia sprawy.</p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[zeberka]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=13</uri>
			</author>
			<updated>2007-09-22T16:25:44Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=10&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Pawel Kieres]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=8&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Witam wszystkich <br />Pawel Kieres z krakowa - brat Ani ktora ma tutaj watek na forum - pozdrawiam siostre <img src="http://www.kieres.pl/forum/img/smilies/smile.png" width="15" height="15" alt="smile" /></p><p>jesli chodzi o korzenie to ojciec pochodzi z kielc - dziadek miał na imie Tadeusz</p><p>aktualnie pracuje w warszawie studiuje prawo na UJ</p><p>pozdrawiam wszystkich <img src="http://www.kieres.pl/forum/img/smilies/smile.png" width="15" height="15" alt="smile" /></p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[pawel_kieres]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=11</uri>
			</author>
			<updated>2007-05-29T07:58:01Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=8&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Powtórny kontakt]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=2&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Na starym forum kilka osób skontaktowało się ze mną ale niestety zgubiłem ich namiary. Może się jeszcze znajdą <img src="http://www.kieres.pl/forum/img/smilies/neutral.png" width="15" height="15" alt="neutral" /></p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Polkier]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=2</uri>
			</author>
			<updated>2006-03-06T20:17:39Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=2&amp;action=new</id>
		</entry>
		<entry>
			<title type="html"><![CDATA[Sprawy techniczne]]></title>
			<link rel="alternate" href="http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=1&amp;action=new" />
			<summary type="html"><![CDATA[<p>Jeśli masz jakiekolwiek pytania lub problemy postaram się pomóc (o ile potrafię) <img src="http://www.kieres.pl/forum/img/smilies/big_smile.png" width="15" height="15" alt="big_smile" /></p>]]></summary>
			<author>
				<name><![CDATA[Polkier]]></name>
				<uri>http://www.kieres.pl/forum/profile.php?id=2</uri>
			</author>
			<updated>2006-03-04T14:40:17Z</updated>
			<id>http://www.kieres.pl/forum/viewtopic.php?id=1&amp;action=new</id>
		</entry>
</feed>

